wtorek, 23 czerwca 2015

Prolog

Hogwart - zakończenie roku szkolnego 

Siedem lat nauki w hogwarcie szkole dla czarodziejów skończyło się dla trójki przyjaciół którzy spędzili w tej szkole wiele dobrych i złych chwili, przeżyli wiele przygód a co za tym idzie wiele sukcesów i porażek. Kiedy czarny pan został pokonany wszyscy mogli wreszcie zapomnieć o dawnych sporach i kłótniach o czystości krwi o tym czy ktoś jest mugolem czarodziejem czy też pół krwi, choć śmierć poniosło masę niewinnych osób takich jak szalonooki Moody, Albus Dumbledore, Severus Snape, Hedwiga wielu innych. 


Wielka uczta kończąca rok szkolny była bardzo wystawna, stoły czterech domów: Gryfindoru, Slytherinu, Hufflepuffu i Revenclawu uginały się pod naporem dużej ilości różnorodnego jedzenia: kurczaka, ziemniaków galaretki owocowej czy lodów w sześciu smakach.  Największy szum panował w domu lwa i nikt się temu nie dziwił przecież to właśnie tam znajdowała się wielka trójka która uratowała świat magii. Ron Harry i Hermionna głośno dyskutowali o tym co będą robić gdy opuszczą mury tej zabytkowej szkoły. Ron zamierzał kontynuować karierę obrońcy w quiidditchu, Harry postanowił przyjąć posadę ministra magii a Hermionna przyjęła ofertę pracy w departamencie kontroli nad magicznymi stworzeniami. 


W domu węża nie było ciszej, w końcu to właśnie tam siedział syn jednego z najbardziej zaufanych czarnemu panu śmierciożercy. Choć dla Draco status krwi nie miał już znaczenia to ukrywał to przed całym światem gdyż nie chciał aby ludzie dziwnie na niego patrzyli, młody ślizgon dostał propozycje pracy w departamencie przestrzegania prawa czarodziejów ale nie to było dla niego najważniejsze. Jego oczy cały czas skupione były na pewnej dziewczynie o kasztanowych włosach i czekoladowych oczach siedzącą obok chłopca który przeżył. Draco czuł coś do owej dziewczyny ale nie mógł tego zrobić ponieważ on był z Slytherinu a ona z Gryfindoru. 


Miłość to kapryśna przyjaciółka, raz pomaga a raz kładzie kłody pod nogi. Nikt nie umie się jej oprzeć ponieważ jest słodka i miła ale kiedy się ją bliżej pozna okazuje się że jest czasami podła i nieodwzajemniona, czasem boli i rani a czasem leczy i goi rany powstałe na sercu i duszy a więc czy wolno jej zatem ufać można pod warunkiem że wie jak się ją wychowuje że by wyrosła róża piękna i pachnąca dobrocią a nie cierń który oplatając się wokół serca zadaje ból. Ufajmy miłości ale z rozwagą. 


___________________________________________________________________________________
No i mamy prolog mam nadzieję że wam się spodoba i zostaniecie zemną na dłużej,  jeszcze nie wiem ile rozdziałów będzie liczyło to opowiadanie ale na pewno chcę żeby było ich dużo no nic co tu dużo pisać........a zapomniałabym zbieram zamówienia na dedyki na tym blogu oraz na moim drugim blogu: www.thevapiredairesmystory.blogspot.com 
No to dziś na tyle, pozdrawiam i do następnej notki 
NOX



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz